Homilia o. Zdzisława Wojciechowskiego na Niedzielę Chrystusa Króla

1. W I czytaniu biblijny autor w mistycznym widzeniu zapowiadana upadek potężnych i gnębiących Izrael Królestw. Oto pojawi się posłany przez Boga Syn Człowieczy, który będzie z pogranicza dwóch światów – boskiego i ludzkiego. Będzie On władcą, któremu powierzone będzie panowanie, chwała i władza królewska. Jemu będą służyły wszystkie narody, ludy i języki. W II czytaniu, w Apokalipsie św. Jan używa w stosunku do Jezusa Mesjasza podobnych tytułów co Ks. Daniela: władca królów ziemi, świadek wierny, ten, który nas miłuje, który jest, który był i który przychodzi. Pan Bóg, Amen, Alfa i Omega.

2. Tego zapowiadanego przez Daniela Syna Człowieczego i tego niebiańskiego Chrystusa opisanego przez Jana skonfrontujmy z Jezusem stojącym przed Piłatem, namiestnikiem potężnego C. Rzymskiego. Piłat dostrzega w Jezusie tylko jeden wymiar – ludzki. Boski jest dla Niego zakryty, niedostępny. Tu Jezus jest słabym, samotnym, upokorzonym człowiekiem, nie ma za sobą nawet swoich, przeciwnie swoi wydali Go Rzymianom. Jest posądzony o najcięższą zbrodnię. Dla Rzymian jest przestępcą, dla swoich uzurpatorem, bluźniercą i grzesznikiem, od którego odwrócił się Bóg.

3. Przez całe swe życie Jezus unikał skojarzeń z Mesjaszem politycznym i nie dawał się wciągnąć w jakieś antyrzymskie działania. Nie chciał być Mesjaszem kojarzonym z ziemskimi wyobrażeniami o władzy jako panowaniu, przepychu, przywilejach, dysponowaniu aparatem sprawiedliwości czy siły militarnej. Teraz, w niczym nie przypominając mocnego władcy, bez blasku boskości godzi się wyznać: „Tak, jestem królem, panuję”, ale moje panowanie to wolność od grzechu, śmierci i szatana, to życie, prawda, miłość, służba, bezgraniczne zaufanie do Boga, działanie bez przemocy.

4. „Królestwo moje nie jest z tego świata”, powiedział Pan Jezus. Jego istota, sposób funkcjonowania, używane środki są inne niż proponuje świat. Dlatego Jezus stojący przez Piłatem, działającym w imieniu najpotężniejszego imperium ówczesnego świata jest w opozycji do wszystkiego, co w oczach Rzymian uchodzi za najbardziej święte, racjonalne i praktyczne. Jezus jest dla Piłata człowiekiem może szlachetnym, ale godnym litości, z racji swego idealizmu i marzycielstwa, nierozumienia realiów świata.

5. Czym jest to Królestwo, które tak radykalnie różni się od świata i jest z nim w stałym zmaganiu i walce? Pan Jezus nie jest jakimś religijnym marzycielem czy nauczycielem moralności-dobrego życia. On sam w sobie jako Bóg i Człowiek jest uosobieniem nowego człowieka, nowego początku w świecie, które zostało przez autorów biblijnych nazwane Królestwem Bożym. Nowość rozpoczętego czasu polega na tym, że Jezus jest równocześnie Bogiem i człowiekiem, żyje w mocy Ducha Świętego, który Go inspiruje i prowadzi, bezgranicznie ufa swemu Ojcu, wie, że Jego życie znajduje się w Jego kochających rękach. Wie, że wraz Nim rozpoczęło się gromadzenie nowego Izraela, który składa się nie tylko z samych Żydów, ale wszystkich, którzy w Niego uwierzą, jako Zbawiciela i którzy do Niego się przyłączą.

6. Jezus mówiąc do Piłata: „Królestwo moje nie jest z tego świata”, nie chciał przez to powiedzieć, że środowiskiem Jego królowania jest tylko ludzkie sumienie lub duchowość, sprawy wewnętrzne. Tak samo jak natura Jego jest boska i równocześnie ludzka tak samo Jego Królestwo ma wymiar boski, duchowy, ale równocześnie on ucieleśnia się w konkretnej społeczności, jaką jest Lud Mesjański – Kościół. Tak, jak w ST Bóg wybrał sobie jeden Lud, którego potrzebował, by pokazać światu, na czym polega mądry ład i sprawiedliwość w obrębie konkretnej społeczności ludzkiej, tak teraz Mesjasz potrzebuje konkretnej społeczności, która wierzy w Niego, która gromadzi się przy Nim, która czerpie z Jego ducha, która się Nim karmi i z Niego czerpie siłę do życia bez przemocy. Tamten Lud był społecznością jednej nacji, jednego języka, jednej kultury, nowa społeczność mesjańska będzie zbiorowością różnych nacji, różnych języków i kultur a mimo to wszyscy będą mieli jednego ducha, jeden inspirowany przykazaniem miłości styl życia. To jest pragnienie Boga i Bóg urzeczywistnia je we wspólnocie Kościoła, który świadczy i działa w świecie w mocy Ducha Świętego. Bóg panuje, czyli urzeczywistnia swe Królestwo, gdy wierzący wzajemnie się kochają, gdy czynione jest dobro, gdy na zło nie odpowiada się złem tylko przebaczeniem i dobrocią, gdy wzajemnie sobie służymy, gdy na każdego patrzymy jak na siostrę i brata, gdy nikogo nie wykluczamy, nie osądzamy, gdy gotowi jesteśmy, jak Jezus modlić się za prześladowców, gdy gotowi jesteśmy raczej jak On oddawać swe życie, umierać niż czynić zło, grzeszyć, być nieposłusznym Bogu i swemu sumieniu.

Dziękujmy Bogu, że jesteśmy Ludem mesjańskim i że doświadczamy, na co dzień mocy ducha Jezusa. Módlmy się wzajemnie za siebie, byśmy wydawali w naszym życiu codziennym dobre owoce miłości i sprawiedliwości. Amen.

2 komentarze

  1. andrzej pisze:

    „Królestwo moje nie jest z tego świata” – Jezus żyjąc w ciele, duchem był w tym królestwie, które nie jest stąd, bo w duchu jest obietnica przebóstwienia życia w ciele w wieczne, a przebóstwione życie w ciele staje się boskim życiem. Życie wieczne jest oznaką godności boskiej, godności królewskiej. Ten król nie jest z tego świata, ale każdy kto chce, może do tego królestwa wejść i życie mieć w obfitości, bo wieczne. I tak zyskać tę samą godność, jaką ma Bóg i Król. A grzech pierworodny polegał na tym, że królestwem był dla człowieka ten świat i przez ten świat, przez to co materialne, człowiek chciał sięgnąć po to co jest duchowe, chciał być Bogu równy. To zaprzeczenie boskiej logice, duchowej logice, bo z poruszenia Ducha świat powstał, a nadto człowiek na wzór i podobieństwo Boga, który jest Istotą Duchową. Stąd podkreślenie przez Jacka wartości modlitwy ma tak kapitalne znaczenie. Bo tak człowiek przekracza próg swojego życia w ciele. W każdym miejscu można postawić siebie przed Obliczem Najwyższego.

  2. Jacek pisze:

    Ładnie powiedziane, dziękuję. Dla mnie osobiście ważne w tym tekście jest wezwanie do modlitwy – bo w codziennym biegu za sprawami doczesnymi nie znajdujemy czasu na modlitwę. Bo nie zawsze jesteśmy świadomi, że niekoniecznie musimy znaleźć się w miejscu konsekrowanym, żeby spotkać Pana Boga. Wystarczy zwrócić się do Niego w długiej kolejce w przychodni albo wykorzystać codzienną podróż tramwajem i poświęcić Mu czas, który i tak należy do Niego.
    Miłej niedzieli!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *