I wyśmiewali Go

Rozważanie na XIII niedzielę zwykłą

 

Jezus wielokrotnie dokonywał cudownych uzdrowień, kiedy żył wśród Swojego ludu. Kto doznawał uzdrowienia? Kim byli uzdrowieni? Jakie znaczenie miało dokonywanie cudownych uzdrowień w nauczycielskiej misji Jezusa?

Nie ma na to pytanie łatwej, prostej odpowiedzi, wskazującej na jakiś profil, jakąś charakterystykę uzdrawianych. Potrzebujący byli w różnych sytuacjach życiowych, pełnili różne role w społeczeństwie, pochodzili z różnych grup społecznych. Byli młodzi i w wieku zaawansowanym, mężczyźni i kobiety. Doznawali uzdrowienia z różnych chorób, nie tylko ciała, ale i ducha. Jezus nie miał względu na osoby. Pytanie o to, kim byli uzdrowieni wydaje się być zatem nadal aktualne, bo każdy mógł zostać uzdrowiony. A jednocześnie, nie wszyscy chorzy doznali uzdrowienia, a nawet, zapewne, zdecydowana większość chorych, a Jezusowi współczesnych, takimi pozostała. Było tak, mimo, że Jezus był uznawany za wielkiego proroka, pełnego mocy. Czy to nie zastanawiające, a może nawet niesprawiedliwe? Dlaczego Bóg nie uzdrowił wszystkich, którzy byli chorzy i potrzebujący pomocy w czasie, gdy Jezus żył wśród swojego ludu, ludu wybranego przez Boga? Czyż nie mógł tego uczynić dla wszystkich, którzy cierpieli?

Po pierwsze, uzdrowionymi byli ci, którzy o to prosili, lub ci, za których przedstawiano prośbę. Zwracali się do Jezusa z bardzo konkretną potrzebą. Nie prosili o to, by mieć nadmiar tego, co już posiadali lub o posiadanie tego, co nie chroniło życia, nie ratowało życia, nie wzmacniało go. Byli nimi ci, którzy tego pragnęli i prosili Jezusa osobiście, byli i tacy, którzy nie mogli sami o to prosić. Jezus czynił to na prośbę tych, którzy w imieniu chorych o to zabiegali u Niego. Prośby te były wypowiadane w obecności wielu świadków, jak ta Jaira, przełożonego Synagogi. Były też nie wypowiedziane na głos, jak w przypadku kobiety, cierpiącej na upływ krwi.

By uzyskać pomoc, potrzebujący jej podjęli zapewne wcześniej decyzję, że o nią poproszą. Przyjmowali albo, inaczej mówiąc, wierzyli, że Jezus może tego dokonać, o co chcieli Go prosić. I nie zawiedli się. To ważna wskazówka – wiara nie tylko jest darem, nie tylko jest łaską. Jest darem dlatego, że Bóg Jest Który Jest, Jest Dobry i wiara w Niego to łaska, bo niesie dla nas Jego Miłość i konkretną pomoc od Tego, który jest Możny, jest Łaskawy.

Ale wiara jest, a może przede wszystkim tym jest: jest decyzją, jest odrzucaniem wątpliwości. Jest zaprzestaniem wątpienia, jest decyzją o trwaniu mimo wątpliwości. O wierze potrzeba nam zadecydować. Do tego by wierzyć, służy wolna wola. Taką decyzję trzeba w wolności swojej podjąć. Taka wiara ma wartość, inny stan jest wiedzą, na którą przystać możemy, nie odrzucamy jej.

Nie prosił Jezusa o pomoc ten, kto nie miał wiary, że tak się stanie. To ważna wskazówka dla tych, którzy są w potrzebie. Tak było już w Kanie Galilejskiej, gdzie u progu Swojej nauczycielskiej misji, Jezus jest proszony przez Matkę Swoją w imieniu tych, którzy nie wierzyli, że może się znaleźć rozwiązanie ich problemów. Bo przecież musiałby się zdarzyć cud. Mimo że w tym przypadku nie było potrzeby ratowania, albo przywracania do życia, a Jezus wyraził wątpliwość, czy to w ogóle jest Jego sprawa, to i tak wiara Maryi przeniosła góry. Stał się cud. To bardzo ważna wskazówka –wiara i prośba do Boga o spełnienie prośby w imieniu innych, którzy nawet nie proszą, może przynieść im upragnione dobro. Wystarczy Bogu wiara jednej osoby, z jaką prosić będzie ona Boga o pomoc dla innych.

Cudowne uzdrowienia, jakich dokonywał Jezus już w trakcie pełnienia Swojej nauczycielskiej misji, w każdym przypadku chroniło życie, ratowało życie, przywracało życie. Jezus cudami Swoimi zwracał uwagę właśnie na życie. O tym mówi pierwsze czytanie z Księgi Mądrości. Życie samo w sobie jest dobre i wszystko co czynił Jezus żyjąc w ciele służyło życiu, także Jego śmierć. I tu należy przywołać odległy fakt, ale w kontekście misji zbawczej Jezusa o wielkim znaczeniu. Bo już wtedy szło o życie, kiedy człowiek uległ kuszeniu szatana, bo nie podjął decyzji o wierze Bogu. Tak stracił człowiek dostęp do owoców z drzewa życia. Życie na wzór i podobieństwo Boga, życie wieczne, to jest ten diament i perła, dla jakiej warto poświęcić wszystko. I Jezus tak uczynił, poświęcił ten diament, to najcenniejsze, co Sam posiadał. Jego wiara sięgnęła życia, wiecznego. To w Nim nastąpiło połączenie dwóch wymiarów naszego życia, życia w ciele i życia w duchu, a to w ciele zostało przebóstwione i stało się jedno z tym w duchu. Czyż nie tego chcielibyśmy dla siebie i dla naszych bliskich, myśląc o śmierci w ciele? Uczynionymi cudami Jezus przygotowywał sobie współczesnych i nas, dzisiaj czytających Ewangelię, na ten największy cud w historii ludzkości. Cierpienie dla wiary i wiara, mimo cierpienia, ma wielką wartość dla życia i większego cudu nie doświadczymy już. Wiara nie tylko przenosi góry. Wiara łączy z życiem, wiecznym. A cuda, miały i nadal mają służyć temu, by osoby, które mają wiarę, zyskały potwierdzenie, że jest życie nie tylko w ciele, ale i w tym wymiarze, w którym życie w ciele ma początek i nie ma końca. Cuda służą życiu, wiecznemu. Odpuszczenie grzechów jest jednym z nich.

Jezus nie dokonywał cudów własną mocą, podkreślał to wielokrotnie. A to znaczy, że będąc Synem Boga, tak jak i my, prosił o ujawnienie się mocy Boga Ojca w konkretnej potrzebie, w jakiej i Jezus prosił o tę moc. Bóg niczego Mu nie odmawiał, o czym również wiemy od Jezusa. Wiara jest nośnikiem mocy, wiara jest źródłem zjednoczenia tak, że Bóg niczego, co ma służyć dobru i życiu, nie odmawia proszącym. To jest wiara Jezusa, zasługująca na odwzorowanie w naszych prośbach. To ważna wskazówka– prośba do Boga w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, ma wielką moc. On Sam zapraszał do tego, by w Jego Imię postępować.

Czym różnią się od tych uzdrowionych ci, którzy nie mają potrzeby uzdrowienia i nie wierzą w uzdrawiającą moc Boga, nie wierzą w moc, jaka może nas wspierać w Imię Jezus? Ewangelia niedzielna opisuje ich: wyśmiewali Jezusa. Wyśmiewali Tego, który cały jest wiarą, bo nie swoją wolą wszystko czynił, ale wolą Tego, który Go posłał. Mimo cierpienia, osamotnienia, strachu. Oni, ci wyśmiewający Jezusa nie wierzyli, że życie nie ma końca. Jezus nie komentuje ich postawy, nie podnosi głosu, nie dyskutuje, bo jego cuda mają służyć życiu. Dla nich zapewne nie było do wyobrażenia, by mógł stać się cud, który przywracałby życie. Bo życie to ciało i jego skończoność. On w niczym nie złamał nawet trzciny nadłamanej, nie ośmiesza ich cudem przywrócenia do życia dwunastoletniej córki Jaira. Na ich śmiech, odpowiada cudem przywrócenia życia. Jezusowi chodzi wyłącznie o życie. To jest Jego misja. A śmierć w ciele jest w boskiej perspektywie jedynie snem.

Przesłanie dzisiejszych czytań jest takie: nasze życie w ciele, które dla wielu się kończy, może zostać przebóstwione wiarą i cierpieniem. A takie życie, tak przebóstwione nie ma końca. Łączy bowiem dwa wymiary naszego życia doczesnego w jeden, wieczny. Już dziś możemy zaśpiewać Psalm 118, Hymn dziękczynny, który proroczo opisuje wielką wartość naszej wiary i cierpienia ponoszonego za wiarę. Tę wiedzę trzeba jeszcze zamienić na cud wiary, bo tych, których Jezus zaprosił, by zobaczyli przywrócenie córki Jaira do życia było niewielu. Inni się śmiali. Nie wierzyli.

 

Autor: Andrzej Roter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *