Homilia o. Zdzisława Wojciechowskiego na III niedzielę Wielkiego Postu
1. W tradycji Kościoła Wielki Post kończył trzy letnie przygotowanie osób dorosłych do sakramentów inicjacji chrześcijańskiej (chrztu, eucharystii i bierzmowania). Także osoby, które po chrzcie popełniły grzech ciężki, w tym czasie kończyły też okres pokuty. W III-IV-V niedzielę odbywały się dla nich tzw. skrutinia (od łac. scrutare: badam, doświadczam, próbuję) – modlitewne obrzędy, w czasie których uczestnicy badali swe serca, aby udzielić sobie i wspólnocie odpowiedzi na pytanie: jakie jest moje serce? Jakie w nim noszę potrzeby i pragnienia? Kim jest dla mnie Jezus, który w sakramencie chrztu upodobni mnie do siebie? Czy wierzę, że On może spełnić potrzeby i pragnienia mego serca?
2. W pierwszym czytaniu dostrzegamy, że w ludzie hebrajskim, wyprowadzonym przez Mojżesza z Egiptu, z domu niewoli, nie ma już entuzjazmu, wdzięczności dla Boga, Który ich uczynił wolnymi. Po jakimś czasie maszerowania przez pustynię, w czasie, której doświadcza się tylko skwaru, widzi się wyłącznie piasek, skały, jakieś zwierzęta lub węże, kończą się zapasy jedzenia i wody. Bez jedzenia można przez jakiś czas wytrzymać, bez wody nie. Wtedy budzi się przerażenie i lęk. Zostaliśmy wyrwani z ręki faraona, nie jesteśmy już jego niewolnikami, ale czy tu na pustyni bez wody wszyscy nie umrzemy? Czy to po to zostaliśmy wyprowadzeni? Zaczyna się szemranie a później bunt przeciw Mojżeszowi. W grę wchodzi tu także niewiara wobec Boga. Czy „On rzeczywiści jest pośrodku nas, czy nie?” Czy Bóg dostrzega naszą beznadziejną sytuację i przyjdzie nam z pomocą? Wydaje się, że nie tylko nie ma entuzjazmu, ale i wiary oraz nadziei, że Bóg może zaspokoić egzystencjalną potrzebę ludu i ugasić jego pragnienie wody, a więc życia. Przesłanie tekstu Bożego Słowa brzmi: Bóg reaguje na modlitewną prośbę Mojżesza i lud gasi swe pragnienie. Bóg nie zapomina o swoim Ludzie, ale ta scena pokazuje, że człowiek często zapomina, albo nie łączy swej wiary w Boga z ufnością pokładaną w Nim. Znajdując się w krytycznej sytuacji nie prosi ufnie Boga o pomoc, o działanie, tylko zatapia się w lęku, w gniewie, w buncie i nie wierząc w miłość i moc Boga, na własną rękę szuka jakiegoś rozwiązania. To dotyczy społeczności, ale też indywidualnej osoby.
3. Przykładem takiej osoby jest kobieta z Samarii, opisana w dzisiejszej ewangelii. Ta bezimienna kobieta ma już 7 męża, kochanka, partnera, jak dziś mówimy. Wydaje się, że żaden z nich nie zaspokoił jej pragnienia miłości, szacunku, przynależności, wspólnoty. Jej głód miłości jest duży, jej desperacja w szukaniu jego zaspokojenia jest szokująca dla wszystkich w miasteczku. Ona nie ma z nikim kontaktu. Ucieka od spotkań z ludźmi. Normalnie, inne kobiety chodzą po wodę o świcie lub po zachodzie słońca. Ona chodzi w najgorętszej porze dnia, by nikogo nie spotkać i nie usłyszeć od nikogo, co ty robisz? Jak ty się zachowujesz? Jezus jednak specjalnie wybrał drogę z Jerozolimy do Galilei przez Samarię oraz specjalnie poszedł w najgorętszej porze dnia do studni Jakuba, by ją spotkać i uleczyć jej wielki deficyt miłości. Bóg w Jezusie szuka człowieka. Pokazuje, że Bóg sam będąc Wspólnotą Osobowej Miłości, chce włączyć w boską wymianę miłości człowieka. Spotkanie z Jezusem Mesjaszem, Zbawicielem świata, jak na końcu wyznają Samarytanie, niesie uzdrowienie z deficytów, z wszystkich braków, przynosi dowartościowanie, wyzwolenie. Spotkanie z Jezusem Mesjaszem, odbudowuje porozrywane relacje, buduje wspólnotę, zacieśnia więzy. Tym ma być ta nowa społeczność, która gromadzi się przy Jezusie. W Ewangelii mamy przełamanie urazów i wrogości między Żydami a Samarytanami. Przy Jezusie Mesjaszu są teraz oni jednością, nową społecznością. W przyszłości taka wspólnota zrodzi się między Żydami a światem pogańskim.
4. Przesłanie dla nas. Przygotowując się do dzisiejszej niedzieli poczytałem różne teksty o potrzebach, o pragnieniach. Każda i każdy takie ma. Jedni są bardziej ich świadomi, inni mniej lub w ogóle nie mają takiej świadomości. One są najczęściej zagłuszane przez nadmiar bodźców, informacji, bieżących spraw. Może czas Wielkiego Postu jest szansą, bym odłączył się od internetu, mediów, licznych spotkań, wydarzeń i udał się na symboliczną pustynię, by zauważyć swe głębsze potrzeby i pragnienia. Także bym zauważyła /zauważył potrzeby i pragnienia mojej żony, męża, dzieci, innych osób, które na co dzień spotykam. Mam je zauważyć i z nimi stanąć przed Jezusem. Teksty Bożego Słowa pokazują Boga, a szczególnie Jezusa, Syna Bożego, który przychodzi w te miejsca w mym życiu, gdzie normalnie przychodzę by zaczerpnąć wody, czyli zaspokoić swe potrzeby i pragnienia. On chce mnie uleczyć, uzdrowić me największe deficyty. Czy zacznę z Nim rozmowę, czy przyjmę od Niego pomoc?

Najnowsze komentarze