Homilia o. Zdzisława Wojciechowskiego na XXXI niedzielę zwykłą

1. Księga Mądrości, której fragment wysłuchaliśmy jako I czytanie, powstała dopiero w I wieku przed Chrystusem, w środowisku żydowskiej diaspory w Aleksandrii. Skierowana ona była do tych Żydów, którzy ulegli wpływowi kultury helleńskiej albo nawet już odpadli od wiary i wspólnoty. Autor chce ich na nowo pozyskać, skłonić do wiary i do nawrócenia. Dla Greków istotą ich kultury było poszukiwanie i umiłowanie mądrości. Mądrość rozumieli jako poznanie podstawowych idei dobrego życia, a także zrozumienie funkcjonowania świata i kosmosu. Dlatego też autor patrzy na mądrość jako Boży przymiot i dar dany człowiekowi przez Boga. Bóg w swej mądrości stworzył świat. Wszystko, co istnieje jest dobre i ma służyć człowiekowi. Mądrość ma ukierunkowywać człowieka, chronić go przed błędami, bezbożnością i popadnięciem w grzechy. Bóg jest wszechmocny ale równocześnie miłosierny i dlatego daje ludziom nie kierującym się mądrością, grzeszącym, łaskę nawrócenia, powrotu do wspólnoty Przymierza ze Sobą i innymi ludźmi. Nie jest to Bóg, który dał ludziom normy postępowania i teraz wszystkim ich nie przestrzegających w odwecie karze ale motywuje ich od wewnątrz do nawrócenia i cierpliwie czeka na ich nawrócenie.

2. Jak to praktycznie działa pokazuje nam odczytana Ewangelia o Zacheuszu. Hebrajskie Zakkai oznacza niewinny, czysty. Imię oznacza u Żydów istotę danego człowieka, jego życiowe powołanie. Człowiek o tym imieniu ma zatem żyć w bliskości z Bogiem, wg przykazań Tory. Ma być prostolinijny i sprawiedliwy w działaniu. Niestety jego życie było inne. Był nie tylko niskiego wzrostu ale również jego wnętrze stało się małe. Z jakich racji zaczął współpracować z Rzymianami, okupantami Żydów. Kontakt z okupantami, wysługiwanie się im czyni go nieczystym przed Bogiem. Ponadto popełnia grzech niesprawiedliwości wobec swoich rodaków pobierając wygórowane stawki celne i podatkowe. Zacheusz, decydując się na współpracę z Rzymianami, będąc bezwzględnym wobec swoich rodaków zszedł z prawej drogi, stracił swoją niewinność, stał się synonimem największego i publicznego grzechu. Wg miary pobożnego Żyda Zacheusz nie zasługiwał na spotkanie a później na wspólnotę stołu ze znanym nauczycielem. Najpierw powinien zerwać z Rzymianami, przestać z nimi współpracować, naprawić uczynione ludziom krzywdy, odbyć pokutę i dopiero wtedy mógł liczyć na wspólnotę stołu ze sprawiedliwymi.

3. Jezus postąpił jednak inaczej. Zatrzymuje się w domu Zacheusza nie dlatego, że tu są spełniane dobre uczynki, które należy wynagrodzić, lecz dlatego, że „on jest synem Abrahama” i nie jest wykluczony z wierności i miłości Bożej. Nawet największe jego grzechy nie są w stanie zniweczyć w nim Bożego dziecięctwa. Jezus swoją obecnością w domu Zacheusza przypomina mu kim on jest, jaka jest jego życiowa misja. Rzeczywistość bycia synem Abrahama sprawia, że Zacheusz zaczyna żyć wg Tory Mojżesza. Początkiem jego przemiany jest świadomość, że oddalił się nie tylko od Boga, od swej wspólnoty wiary, ale też od siebie samego, od swej własnej tożsamości. Nie żyłem, jako Zakkaj, czyli człowiek czysty, niewinny, bez ciężkiego grzechu. Chcę wrócić do swej prawdziwej tożsamości, czyli być uczciwym, sprawiedliwym. Pierwszym jego krokiem jest zadość uczynienie za popełnione zło i uczynione krzywdy.

4. Także i nas Pan Jezus poszukuje. Może podobnie jak Żydzi w Aleksandrii czy Zacheusz przyjąłem obcy mej wierze styl życia i oddaliłem się od Boga, od wspólnoty wiary oraz od swego życiowego powołania. Może tkwię w jakimś grzechu, w jakim uwikłaniu, z którego nie mogę się wyrwać? Może to dotyczy kogoś z mojej rodziny, z moim przyjaciół, kolegów? I w tej sytuacji słyszę – zejdź z drzewa, chcę wejść do twego domu. Jesteś ochrzczony, jesteś Bożym dzieckiem, świątynią Ducha Świętego, członkiem Ludu Bożego – przypomina nam dziś Pan Jezus. Twoje nawet wielkie grzechy nie zniweczyły w tobie tej rzeczywistości duchowej. Czy ta dobra nowina mnie głęboko dotknie i przemieni? Czy z radością przyjmę do swego serca Pana Jezusa? Czy uwolniony od grzechu, już, jako człowiek wolny, dokonam zadość uczynienia za wyrządzone swoim bliźnim krzywdy? Bez tego kroku proces nawrócenia nie jest prawdziwy i zakończony.

W nawiązaniu do I czytania. Jak mogę dotrzeć do osób w mojej rodzinie, moich przyjaciół, kolegów, którzy niczym Żydzi z Aleksandrii ulegli dominującej kulturze i osłabili swą więź z Bogiem i wspólnotą Kościoła? Co mogę lub powinienem im zaproponować?

Panie Jezu, nie jestem godzien, abyś do mnie przyszedł, ale dzięki swej miłości do mnie, przemień mnie, bym mógł wydać dobre owoce mego nawrócenia. Amen.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *